- Cześć, o czym rozmawiacie? - zapytał z zaciekawieniem Prezydent Kaczyński.
- O kondycji polskiego komiksu – odpowiedział z przejęciem Premier Tusk, wręczając wypowiedzenie Mariuszowi Kamińskiemu. Kamiński przełknął ślinę, zacisnął zęby i z przejęciem dopowiedział: - Ciężko jest, jest niedobrze.
Były już szef specsłużb przypadkowym pozornie ruchem ręki otarł ukradkiem łzę. Oblicze Prezydenta spochmurniało.
Taką oto scenę, co wnikliwsi widzowie TVN Turbo i Polsatu Sport, mogli ponoć zaobserwować po zakończonym niedawno MFKiG. Ta scena napawa smutkiem, troską, przejęciem. To sprawa rangi państwowej.
Zaniepokojenie wyraził podobno sam noblista, prezydent Obama, zaś w obronie Kondycji stanęły rzesze wyśmienitych postaci polskiej i światowej kultury. Dorota Stalinowska - aktorka w stanie spoczynku (z mocnym zacięciem publicystycznym) w proteście pokazała na balkonie nagie piersi. Klasyk polskiej sceny alternatywnej Paweł Kulkidz zbulwersowanym tonem wyrażał się o akcji przeprowadzonej przez kilku komiksiarzy w przebraniu Eriki Sztejen-Bach i już chyba wiemy o czym będzie jego kolejny przebój. Natomiast słynny i znakomity reżyser Krzysztof Zassij (nasz bezcenny materiał eksportowy) nie omieszkał dodać kilku krytycznych uwag, będąc surowym także wobec siebie: „to po części nasza wina, powinniśmy dbać o kondycję polskiego komiksu kiedy był jeszcze młody, trzynastoletni dajmy na to, teraz straszliwie się zeszmacił, stał się pełnoletnią kurwą, podczas gdy mógł nosić szczytne miano nieletniej prostytutki”.
W kwestii chamstwa w rodzimej komiksowej blogosferze głos zabrał sam redaktor Żakowy, żądając zakazu umieszczania komentarzy pod kontrowersyjnymi opiniami Legend Polskiego Komiksu. Nieoczekiwane słowa poparcia popłynęły ze strony redaktorów "Najdroższego Motywu" - branżowego serwisu dla nerdów (złych geeków): "to niedopuszczalne, że o komiksie wypowiadają się tylko, ci którzy go robią, jako środowisko musimy być otwarci na autorytety" - za przykład podając sławetnego blogera z SAOLO24.pl, kryjącego się pod tajemniczym pseudonimem CockON (ten zaś - jak go pieszczotliwie nazwano - zamaskowany bojownik, przyrównywany jest często do będącej obecnie w depresji, bo zdemaskowanej Tramtaryny).
Znaczącym głosem w sprawie, są też słowa "barda polskiej sceny komiksowej" (nie trzeba chyba przedstawiać), którego prace przed oficjalną publikacją przeciekły niedawno do internetu, a który jasno orzekł: "kto klika w kradzione, jest dla mnie kurwą, nawet gdyby był to sam Grzegorz Van Cham".
Kongres Kreatorów Wysokiej Kultury nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Padały wprawdzie słuszne uwagi o zadyszce polskiego komiksu, ale jednak, ci mniej życzliwi - nie bez racji zauważali, że są to raczej jęki masturbacyjnej rozkoszy, niż spazmatyczne odruchy płuc chwytających powietrze. Sporu nie rozstrzygnięto, sprawa została otwarta. Do czasu.
Tego czasu kiedy Trójka się zjednoczy. Czasu przemian, czasu Ludzi Wiernych Idei, czasu odnowy moralnej. Dziś kto żyw otwiera okna, by nasłuchiwać.
Nasłuchiwać jak nadchodzi nowe...